Archiwum 24 stycznia 2005


sty 24 2005 Bez tytułu
Komentarze: 6

Trafił bym tam z zamkniętymi oczami. Obok szarego kolosa, przez duże skrzyzowanie, dalej jest nocny po lewej (do 23.00), pozniej ciemno, na kostce skret i jasną ulicą obok nocnego otwartego dluzej, pozniej w przeciwna strone niz patrzy facet na lawce, przez dziure w zywoplocie, w pierwszej bramie widac juz jej okna, jeszcze kawalek, druga brama i jestem u niej.

Obrazy. Zmruzone oczy, jak dla mnie blekitne. Albo kiedy stoi naga oparta o framuge drzwi. Dotyk, kiedy budzimy sie rano a ona jest taka ciepla.

Czasami - na tyle mnie stac. Moze jeszcze na szczerosc bez wykretów. Boje sie, ze mogl bym zajac miejsce, czyjes miejsce, kogos lepszego dla niej.

yacenty : :